Wystawy
Hej kolęda, kolęda!
Poświąteczny czas był na wsiach przedłużeniem radości towarzyszącej Godom, a specyficznego charakteru nadawały im grupy kolędnicze i świętowanie przybycia Trzech Króli.
Chodzenie z kolędą, które tradycyjnie odbywało się od drugiego dnia świąt Bożego Narodzenia (od św. Szczepana) do Trzech Króli, mimo że sporadycznie już i coraz rzadziej, istnieje na Kielecczyźnie do dzisiaj, choć w zmodyfikowanej formie.
Wizyty kolędników przyjmowały formę rytuału, na który składały się gesty, słowa, muzyka, taniec, specjalne kostiumy i maski, wnosząc swoją obecnością i specyficznym spektaklem ożywczą moc. Obowiązkowe było obdarowywanie się, czyli wzajemna „wymiana darów”. Ze strony kolędników były to wierszowane, często żartobliwe życzenia, piosenki, opowiastki z fabularyzowanymi na ludowo elementami Bożego Narodzenia, a ze strony przyjmujących ich gospodarzy – podarunki w formie datków pieniężnych, jaj, zboża, np. owsa i innych dóbr, wynoszonych z komory.
Jak podaje ks. Władysław Siarkowski – badacz obyczaju w Kieleckiem – „kilku młodszych gospodarzy, w towarzystwie dziarskich parobczaków chodzą do dworów, do chat zamożniejszych włościan, gdzie pod oknami, oprócz znanych religijnych kolęd (…), śpiewa się jeszcze kolędy światowe, które (…) godne są uwagi badaczów” („Materiały do etnografii ludu polskiego z okolic Kielc”, Kielce 2000).
Stosunkowo długimi tradycjami kolędowania może poszczycić się Tarczek pod Bodzentynem. Grupa tamtejszych kolędników, podobnie jak w innych świętokrzyskich wsiach, składała się zazwyczaj z mężczyzn - kawalerów i młodych chłopców, którzy w atmosferze radosnej zabawy, z kolędą lub wierszowanymi życzeniami chodzili w przebraniach od chaty do chaty. Do grupy kolędziarzy (kolendziorzy) należeli: turoń, kobyłka, anioł, diabeł, śmierć, Żyd, Żydówka, „worcorz” , czyli chłopiec z workiem na datki oraz maszkara („maśkara”).Oprócz kolęd i piosenek o Bożym Narodzeniu, śpiewali także m.in. improwizowane przyśpiewki o dziewczynach zebranych w izbie.
Ks. Siarkowski odnotował wśród kolędników, obowiązkowego turonia (kłapacza), skrzypka, basistę i śpiewających kolędy. Do grupy kolędniczej mógł także należeć król, marszałek, Turek, niedźwiedź - w zależności od lokalnej tradycji.
Pd wpływem chrześcijaństwa wymowa i symbolika kolędowania zmieniała się. Wśród kolędników zaczęły pojawiać się grupy odgrywające przedstawienia inspirowane wątkami biblijnymi i nowotestamentalnymi, tzw. „Herody”, czyli kolędnicy z gwiazdą lub szopką. Czasami po wsiach obie grupy – „Kolendziorze” i „Herody” - chodziły równoległe.
Święto Trzech Króli (Objawienia Pańskiego, Epifania) należy do najwcześniejszych chrześcijańskich obrządków. To ostatni z następujących po Bożym Narodzeniu dwunastu świętych wieczorów, zamykających cykl Godnich Świąt. Na wsiach Kielecczyzny wiązało się z tym świętem szereg towarzyskich i domowych zwyczajów.
Dzień ten nazywano dawniej „szczodrym” z racji wzajemnego obdarowywania się i ożywionych sąsiedzkich i rodzinnych odwiedzin. Wypiekano specjalne pieczywo, nazywane zazwyczaj „szczodrakami”, którym częstowano gości. Nadzienie w szczodraku było o tyle bogate, o ile obfity był miniony rok. Nie skąpiono też jałmużny. W kościołach święcono (i nadal się święci) kredę, kadzidło i mirrę, na pamiątkę darów złożonych Nowonarodzonemu przez Mędrców. Jak odnotowała Halina Mielicka („Kultura obyczajowa mieszkańców wsi kieleckiej XIX i XX wieku”, Kielce 1995), zamiast kadzidła można też było święcić ziarenka jałowca, a „mirrę” (czyli żywicę) wygrzebywano z mrowiska i przywiązywano do gromnicy. Jałowiec używany był do okadzania domu i zwierząt, jako środek profilaktyczny przeciwko chorobom, ale i każdemu złu.
Czasami okadzano też chorą osobę wierząc, że akt ten przyczyni się do poprawy zdrowia. W tym celu rozsypywano pachnące ziarenka jałowca na rozgrzaną blachę trzonu kuchennego, wskutek czego w pomieszczeniach unosił się charakterystyczny zapach.
Święcono także złoto i wodę, ufając w jej walory lecznice. Część święconej wody była także wlewana do studni, co miało zapewnić domownikom dostatek czystej i zdrowej wody przez cały rok.
Poświęcone monety i pierścionki używane były do pierwszej kąpieli niemowląt, co w przyszłości gwarantowało dostatnie życie, a nawet bogactwo. Poświęconą w Trzech Króli biżuterię wręczano także dzieciom opuszczającym rodzinny dom.
Zarówno grupy kolędnicze, jak i przedstawienia Trzech Króli były i są inspiracją dla sztuki ludowej.
dr Agnieszka Dziarmaga
Dział Badań Etnograficznych




Zakup współfinansowany ze środków Unii Europejskiej w ramach Europejskiego Funduszu Rozwoju Regionalnego na lata 2014 – 2020