Obrzędowość i tradycje, jakimi obrósł przełom końca i początku roku w kulturze ludowej dawnej wsi, są niezwykle bogate. Miały one ścisły związek z zapewnianiem sobie dostatku i urodzaju w nadchodzącym roku, jak również kontynuację obchodów związanych z okresem Narodzenia Pańskiego. Stąd tak ważne po Nowym Roku było kolędowanie i święto Trzech Króli.

Początkowo trudno było mówić o ściśle odrębnej obrzędowości noworocznej. Dzień ten był raczej powtórzeniem praktyk obrzędowych Wigilii oraz Bożego Narodzenia. Z czasem jednak Nowy Rok zaczęto traktować jako swoisty przełom – przekroczenie granicy starego i nowego roku. Stąd też wykształciło się przekonanie, że jak przebiegać będzie 1 stycznia, tak przebiegać będzie cały nadchodzący rok. Zresztą, mówi o tym nawet popularne przysłowie: „Jaki Nowy Rok, taki cały rok”. Ponadto uważano, że czas ten sprzyja działaniom mogącym zapewnić zdrowie, dostatek, urodzaj oraz szczęście, stąd też starano się Nowy Rok spędzać w zgodzie i radości.
W tym dniu należało wstać wcześnie rano, aby zapobiec ospałości i lenistwu, a następnie umyć się w zimnej wodzie dla zdrowia i urody. W niektórych regionach witano Nowy Rok głośnym strzelaniem z batów na wiwat i aby odstraszyć zło. Na Kielecczyźnie mieszkańcy wsi szli tłumnie na sumę, z gałązkami zielonej choiny zatkniętymi za pasem lub zawiązanych w fałdach ubrania, zaś po powrocie z kościoła zatykali gałąź za belkę sufitu, co miało chronić domostwo i jego mieszkańców przed czarami i złym urokiem. Do kościoła zaś zakładano najlepsze ubrania w celu oszukania biedy.
Takie sposoby zaklinania rzeczywistości nie należały do rzadkości. Co więcej, występowały również inne sposoby przywoływania urodzaju. Nie należało więc udzielać żadnych pożyczek w Nowy Rok, aby dostatek nie opuścił domu. Budzono pszczoły, pukając do wszystkich uli ze słowami „Budźcie się, pszczółki, róbcie miód i wosk, już czas na was”. Na drzewach w sadzie zaś wieszano, na obfitość owoców, kłosy pełne ziaren.
Tak, jak w całym okresie Bożego Narodzenia, tak i w Nowy Rok, do domów przychodzili kolędnicy z szopką. Był to również dzień odwiedzin krewnych, sąsiadów, ale także kawalerów-zalotników. Wierzono także, że z pogody w Nowy Rok wywróżyć można pogodę na sierpień.
Władysław Siarkowski podawał kilka z tradycji noworocznych, kultywowanych na Kielecczyźnie, m.in.: „Przed wschodem słońca [w Nowy Rok] gospodarze wynoszą na pola kopki i tam je na środku roli stawiają. Kopki te pochodzą z tej kłosiastej słomy żytniej, lub pszenicznej, którą w wiliją, po skończonej wieczerzy, rzucano za obrazy, a to w celu, aby zboże było kopne. Wychodząc na pole z temi kopkami, nie powinien się gospodarz na nikogo oglądać, ani też, kiedy po ich założeniu powraca do domu. Kopki te powinno się wynosić boso, choćby mróz był trzaskający i zostawia się je w polu”. Podawał również, że „słoma zatknięta za stragarzem zostaje od Wigilii do Nowego Roku; w sam wieczór tegoż dnia domownicy zstrącają ją biczami, następnie zebrawszy w kopki, chowają do komory, aby ją podłożyć pod drób, kiedy go zasadzają na jaja”.

Autor tekstu: Łukasz Wołczyk, Dział Etnografii

Nowy Rok 2

Nowy Rok 1