Jeszcze w XIX, a nawet w XX stuleciu, rok liturgiczny nierozerwalnie związany był z obyczajowością wiejską oraz cyklem pór roku. W związku z Bożym Narodzeniem, zwanym również Godami lub Godnymi Świętami, wymienić można dwa główne okresy. Pierwszym z nich, poprzedzającym samo święto, jest moment przygotowawczy, zwany Adwentem. Zaraz po nim natomiast następuje okres święta Narodzenia Pańskiego.

Do „Godów” przygotowywał ludzi Adwent, będący początkiem nowego roku liturgicznego. W jego trakcie kultywowano tradycje, z których wiele zachowało się do dzisiaj. Wymienić można, m.in. Katarzyni, Andrzejki, dzień św. Mikołaja, roraty, prządki (szkubaczki, podskubki, pierzaki).
Ważnym aspektem były zwierzęta gospodarskie, odgrywające w życiu mieszkańców wsi olbrzymią rolę. Dawały one pożywienie, ale również surowce do wykonywania odzienia, jak również stanowiły siłę roboczą. Nic więc dziwnego, że zwierzęta traktowane były często niczym członkowie rodziny. Szczególnie pamiętano o nich w dniu św. Mikołaja, ale także w czasie różnorakich świąt, takich jak Boże Narodzenie.
Św. Mikołaj, biskup, zgodnie z ludowymi przekazami, był patronem wilków, trzody, bydła i pasterzy. Obecnie jednak jest kojarzony jedynie z wesołym, tęgim starcem w czerwonym ubraniu, jak również z prezentami, które ma rozdawać grzecznym dzieciom. Zwyczaj obdarowywania dzieci z tym dniu wykształcił się dopiero w XIX wieku, najpierw w domach szlacheckich, a dopiero dużo później na wsi.
Okres świąteczny rozpoczynała Wigilia, która w polskiej tradycji była najważniejszym momentem domowych obchodów Bożego Narodzenia. Temu dniu towarzyszyły i towarzyszą do dziś liczne zwyczaje i obrzędy, m.in. agrarne, zaduszne, a także związane z magią dobrego początku, obfitości, magią wegetacyjną. Wszystkie te obrzędy odprawiane były w okresie zimowego przesilenia. Wieczerzę wigilijną poprzedzały liczne i bardzo intensywne przygotowania domu, potraw, stołu wigilijnego. Tradycyjnymi polskimi ozdobami wigilijnymi i świątecznymi były, m.in.: snopy niemłóconego zboża, siano, słoma, zielone gałęzie, podłaźniki jak również choinki świąteczne (od połowy XIX wieku). Te ostatnie dekorowano przy pomocy papierowych ozdób, ale również pająków, wycinanek oraz światów.
W izbach, w których odbyć się miała wieczerza wigilijna, rozmieszczano snopy słomy: jeden okazały snop ustawiano w kącie izby, inne, mniejsze snopki, zwane często dziadami, kładziono pod stołem lub wieszano pod powałą. Rozściełano również słomę na całej podłodze. Przygotowywano także ozdoby ze słomy, które miały często kształty gwiazd, krzyżyków i zdobiono nimi ściany oraz ramy obrazów. Siano oraz słoma, ale także orzechy i jabłka miały sprzyjać urodzajowi. Stół wigilijny nakrywany był białym obrusem, pod którym rozpościerano grubą warstwę siana – obecnie zwyczaj ten zazwyczaj ograniczony jest do symbolicznego użycia siana w małej ilości. Na stole wigilijnym rozsypywano ziarno zboża, mak, soczewicę, groch itp. Kładziono również bochen świeżo upieczonego chleba, lub też kilka mniejszych. Na stole swoje miejsce miały również opłatki, a także garnuszek z miodem, naczynie z olejem, czasem flaszka z wódką. Zostawiano dodatkowe miejsce przy stole. Zwyczaj ten tłumaczono różnie: miało to być miejsce dla podróżnego, przypadkowego gościa lub też ducha bliskiej zmarłej osoby; wierzono ponadto, że tajemniczym gościem mógł być sam Jezus.
Ks. Władysław Siarkowski pisał, że: „Lud wiejski, po uczcie wigilijnej, ze słomy snopów kręci małe powrósła i wybiegłszy do sadu owiązuje niemi drzewa owocowe w przekonaniu, że będą lepiej rodziły. Wieczerza wigilijna u ludu składała się zwykle z potraw 7-miu, szlachecka z 9-u, pańska z 11-tu. Kto ilu potraw nie skosztuje, tyle go przyjemności w ciągu roku ominie. W domach zamożniejszych panie rozdawały w dniu tym „kolędę” czyli podarki swej czeladzi i dobrze prowadzącym się dziewczętom ze wsi. Po spożyciu wieczerzy wigilijnej, czy to w chacie czy w pańskim dworze, oboje gospodarstwo, zgromadziwszy rodzinę i domowników, spędzali resztę wieczora na śpiewaniu kolęd o Narodzeniu Jezusowem”.
Kolejne dwa dni świąteczne starano się spędzać w spokoju, bez waśni czy kłótni w myśl zasady, że jakie Święta, taki cały rok. Drugiego dnia zaś, w dniu św. Szczepana Męczennika, święcono w kościołach owies, który miał mieć nie tylko właściwości lecznicze, ale również miał przynieść urodzaj w nadchodzącym roku.

Autor tekstu: Łukasz Wołczyk, Dział Badań Etnograficznych

św. Mikołaj